poniedziałek, 2 września 2013

ulica
tłum
fala
a ja w środku nich
idę z falą i na fali
i czuje się cząstką
cząstką życia i tłumu
społeczeństwa
kiedyś się tego bałam
uciekałam pod kaptur
chowałam się w sobie
chciałam być niewidoczna
dziś uwielbiam być wśród ludzi
w tramwaju pod kapturem ukryta
podsłuchuje pasażerów
potem wraz z nimi ruszam w drogę
ciasnota, prędkość, dążenie do celu
schody, korytarz, schody i tramwaj
gdy jestem w centrum - jestem w swoim  żywiole
maklakiewicza
skręcić w malawskiego
dom numer 3, mieszkania 56
tam blok jest 8 piętrowy
wspinam się na 4 i idę w lewo korytarzem
pukam do drzwi
otwarte!  słyszę
wita mnie kot
liże po ręku
z kuchni Gosia się człapie
brzuch coraz większy, twarz promienniejsza
całuje, przytula i ściska
podchodzę do Stasia, wymieniamy uśmiechy
salon-bawialnia, my na kanapie
Staś na kolanach, kot śpi na nogach
jest 17 i Marcin przychodzi
pierw Gosia i Staś odbijają się w oczach
lecz za chwilę ja frunę w powietrzu
tulona w jego ramionach
jestem ciocia, jestem siostra
ktoś ważny, kochany
doceniany i rozumiany
herbata, kawa, pizza i kanapki
dzień mija zawrotnie szybko
uśmiechy ostatnie
ostatnie całusy
i już jestem w autobusie
teraz dopiero łzy w oczach
że dom znów i stare problemy
awantury i nieporozumienia
i nadzieja - że wrócę
tam już za tydzień
czarna rozpacz
biała histeria
zagubienie w sobie
już nawet nie umiem tego ukrywać
co rano budzę się z kacem
kacem moralnym i ekonomicznym
codziennie gubię się w sobie
zamykam i otwieram miliony szufladek
dziesiątki tysięcy milionów myśli
zbiera się we mnie co dnia
gubię się, odnajduje, gubię jeszcze bardziej
czasem chce mi się wyć, gryźć i kopać
uciec gdzieś daleko, odejść i nie wrócić
zmęczona i zagubiona
psychicznie i fizycznie
z rynny do rynny
wpadam i wypadam
kręcę się w koło

chce pomóc wszystkim
tylko sobie nie umiem
i tak sobie dryfuje

biorę na siebie
ciężary innych
swoje trzymam daleko

ciągle chodzę z głową w dole
z wielkim ciężarem na karku
czyj in jest - nigdy się nie dowiecie
odkąd pamiętam byłyśmy razem
odkąd pamiętam ufałyśmy sobie
odkąd pamiętam tylko z nią byłam bezpieczna
odkąd pamiętam....

przeżyłyśmy burze i sztormy
a mimo to nadal trwałyśmy
przeżyłyśmy zdrady i kłamstwa
i nic się nie zmieniło

a dziś jestem sama
i ona jest sama
miedzy nami jest coś
coś albo ktoś

odtąd nic nie będzie takie samo.....

gdyby nie Ty - nie wiem co by się stało

wtorek, 27 sierpnia 2013

decyzja o życiu będzie trudna
poplątane losy czas zebrać do kupy
niczego tak nie pragnę jak końca
życia
zmagań
walki
mnożących się problemów
uciec
zapomnieć
schować się w mysiej dziurze
doszczętnie
raz na zawsze
na wieki
gdybanie nie ma sensu
nic nie ma sensu
każda droga obłożona jest problemami
nie mogę wiecznie żyć cudzym życie
swojego nie chcę
siebie nie chcę
to nie powinno tak wyglądać